Rysunek Andrzej Krauze
Rys. Andrzej Krauze

Nie żyje 44-letni major Marek K. ps. „Koper” z Biura Ochrony Rządu. Ciało mężczyzny znalezione w podwarszawskich Ząbkach było zakrwawione, ubrane, widoczne było poważne naruszenie twarzoczaszki. Major Marek K. był zaangażowany w organizację lotów do Smoleńska z 7 i 10 kwietnia 2010 roku.

Oficer znany był w Biurze jako „Koper”, miał opinię bardzo dobrego fachowca. Najistotniejsze jest jednak to, że major Marek K. miał dużą wiedzę na temat przygotowań wizyt w Smoleńsku 7 i 10 kwietnia 2010 roku. Pełnił wtedy funkcję szefa oddziału BOR, który zajmował się zapewnieniem bezpieczeństwa wizyt premiera i prezydenta w Smoleńsku i w Katyniu. Koordynując działanie grupy, miał więc duże rozeznanie co do szczegółów organizacji tych wizyt i ich zabezpieczenia.

Lech Kaczynski

Marek K. zeznawał w tej sprawie w prokuraturze. Nadzorował też działania tej formacji związane z zabezpieczeniem technicznym i osobowym (zabezpieczenia podsłuchowe, pirotechniczne i sanitarno-epidemiologiczne) najważniejszych osób w państwie w czasie, gdy wybuchła tzw. afera podsłuchowa z ministrem spraw wewnętrznych w tle – à propos – ministrem nadzorującym działania BOR. W Biurze Ochrony Rządu major Marek K. pracował od końca lat 90.

BOR

Wnioski po sekcji

Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że po rozwodzie z żoną major Marek K. mieszkał samotnie w domu w podwarszawskich Ząbkach. Przed śmiercią przebywał na urlopie. Rodzina oficera przez kilka dni nie miała z nim kontaktu. Nie odbierał też telefonów służbowych. Kiedy zaniepokojona tym rodzina postanowiła go odwiedzić, okazało się, że drzwi domu były zamknięte od wewnątrz. Wezwano ślusarza. Po otworzeniu domu okazało się, że ciało denata leży w jednym z pokojów. Sprawę okoliczności śmierci K. bada Prokuratura Rejonowa w Wołominie. Śledztwo toczy się w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Na dziś prokuratura wyklucza zabójstwo i samobójstwo. Prokuratura zaprzecza, jakoby na ciele denata, które znaleziono 11 sierpnia późnym popołudniem, znajdowały się obrażenia wskazujące na to, że przyczyną zgonu był postrzał.

BOR Lech Kaczyński5

– Z przeprowadzonych czynności na miejscu zdarzenia nie wynika, by ta wersja w tym momencie wchodziła w grę – informuje prok. Andrzej Kielak, zastępca prokuratora rejonowego. – To są wstępne ustalenia, które mogą się zmienić po przeprowadzeniu sekcji zwłok, wtedy będzie wiadomo więcej na temat przyczyny zgonu – dodaje.

Jak nieoficjalnie dowiedział się „Nasz Dziennik”, ciało mężczyzny było zakrwawione, ubrane, widoczne było poważne naruszenie twarzoczaszki. Około tygodnia przed śmiercią Marek K. miał wypadek – potrącił go samochód, przebywał w szpitalu, z którego wypisał się na własne żądanie.

Szefostwo BOR nie chce się w tej sprawie wypowiadać. – Nie udzielamy informacji w tej sprawie. Czekamy na ustalenia prokuratury i wyniki sekcji zwłok – ucina mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik tej formacji. – Marek, mówiąc bardzo ogólnie, był odpowiedzialny za miejsce czasowego pobytu VIP-ów na terenie Polski – dodaje.

Zabezpieczeniem wizyt 7 i 10 kwietnia zajmowała się właśnie ta sama ekipa funkcjonariuszy BOR, która jednocześnie nadzorowała bezpieczeństwo VIP-ów na terenie kraju.

funkcjonariusze-bor-nie-chcieli-wydac-ciala-prezydenta

O tym, z jakimi utrudnieniami spotkali się oficerowie BOR ze strony Rosjan: utrudnianie rekonesansu lotniska Siewiernyj, później dostępu do wraku tupolewa czy szczątków ofiar, „Nasz Dziennik” pisał niejednokrotnie.

W środku: gen. Marian Janicki - jeden z głównych odpowiedzialnych za niezabezpieczenie wizyty Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku
W środku: gen. Marian Janicki – jeden z głównych odpowiedzialnych za niezabezpieczenie wizyty Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r.

Można dużo napisać na temat braku kompetencji ówczesnego szefa BOR gen. Janickiego. Faktem jest, że śmierć majora K. to już kolejny przypadek nagłego zgonu funkcjonariusza Biura, który w pewnym zakresie zahacza o tragedię smoleńską.

BOR Lech Kaczyński

Przed trzema laty w Kazachstanie zmarł Adam A., pirotechnik BOR, który zajmował się sprawdzaniem rządowych tupolewów zarówno przed katastrofą, jak i po niej. Śmierć Adama A., po zawiadomieniu złożonym przez BOR, badała Prokuratura Okręgowa w Warszawie – stwierdzono, że pirotechnik został pobity. Śledczy orzekli jednak ostatecznie, że przyczyną śmierci była niewydolność serca…

Biorąc to wszystko pod uwagę – BOR jako formacja odpowiedzialna za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie znalazło się w sytuacji co najmniej niekomfortowej.

A security officer protects Poland's President Kaczynski after a shooting at the checkpoint near South Ossetia's de facto border some 30 km (17 miles) west of Tbilisi

Kompetentny fachowiec

Koledzy z BOR wspominają majora K. jako człowieka nadzwyczaj kompetentnego, opanowanego, bardzo dobrego organizatora. Nieangażujący się w polityczne spory, ambitny, ale bez skłonności osoby robiącej karierę za wszelką cenę. Doświadczony funkcjonariusz BOR. Oddany sprawie, bez skłonności do depresji, bez skłonności do myśli samobójczych. Marek był zawsze człowiekiem szalenie inteligentnym, potrafił zachować się właściwie w każdej sytuacji. Typ doskonałego organizatora. Bardzo dokładny, pogodny i spokojny – opisują go koledzy z Biura. – Jego śmierć jest dla nas wielkim zaskoczeniem – był jednym z filarów BOR. Jesteśmy bardzo ostrożni, jeśli chodzi o użycie słowa „samobójstwo” – dodają. Nie chodzi tu o to, byśmy się wypowiadali na poziomie komisji śledczej, ale wiemy też, że są różne formy nacisku – podkreślają.

BOR Lech Kaczyński2

Do myślenia daje też fakt, że oficer BOR ginie w niewyjaśnionych okolicznościach niedługo po tym, jak sąd nakazał prokuraturze wznowienie śledztwa dotyczącego organizacji lotów do Smoleńska.

za: Anna Ambroziak, NaszDziennik.pl

Reklamy

4 thoughts on “Wakacyjny powrót seryjnego samobójcy. Nie żyje 44-letni major Marek K. ps. „Koper” z Biura Ochrony Rządu. Jego osoba łączy zamach smoleński z ostatnią aferą podsłuchową

  1. „Rzeczpospolita” ustaliła, że
    „W mieszkaniu odnaleziono zakrwawione zwłoki Marka K. Mężczyzna miał ranę na łuku brwiowym, ale najprawdopodobniej to nie ona była przyczyną śmierci. Mieszkanie oficera było zamknięte, a drzwi balkonowe uchylone. Policjanci ocenili jednak, że nikt przez nie nie wchodził. Prokuratura założyła wstępnie, że major BOR popełnił samobójstwo lub miał wypadek.”
    drzwi balkonowe uchylone. Policjanci ocenili jednak, że nikt przez nie nie wchodził
    Policjanci ocenili jednak, że nikt przez nie nie wchodził

    TVN24 ustaliła, że
    „oględziny mieszkania wskazują, iż Marek K. mógł mieć poważne problemy osobiste i zdrowotne.”
    Z oględzin mieszkania wiedzą, że miał problemy osobiste. A poważne problemy zdrowotne to norma u wysokich oficerów BOR.

    1. Tak, WSI-24 wie, co mówi, bo jeszcze na długo przed tragedią wie, do kogo zapuka seryjny samobójca. To samo „Gazeta Koszerna” i TVP. Te trzy polskojęzyczne media głównego nurtu dezinformacji hipotez innych od samobójstwa nie biorą nawet pod uwagę i zawsze bardzo nerwicowo reagują na wszelkie próby drążenia tematu przez kogokolwiek.

      Okno w saloniku Andrzeja Leppera też było otwarte (choć funkcjonowała klimatyzacja) – i też media jeszcze przed sekcją zwłok wiedziały, że nikt przez nie nie wchodził, choć za oknem stało jedyne na długości całego bloku rusztowanie.

      Cóż, śledztwo smoleńskie wznowione, więc trup znów się ściele…

  2. Ale numer. Na samobójstwo już mało kto się łapie, więc strażnicy matrixa są powoli zmuszani do bardziej zaawansowanego główkowania w celu mataczenia i zacierania ewidentnych śladów zbrodni. Wymyślono coś takiego jak „ostrą niewydolność krążeniową” jako przyczynę „poważnego naruszenia twarzoczaszki”. Całe szczęście, że od pomroczności jasnej się nie umiera…

    Ciekawe, czy tę ściemę dla zamulonych telewizyjnych oglądaczy potwierdzą również jutro, bo na wszelki wypadek zabezpieczyli się, że to niby „wstępna hipoteza” – sondują więc reakcję tubylczej gawiedzi. 😛

  3. Cóż… Niewiarygodne, że nie ma w PL ŻADNEGO organizmu, jednostki, która jest czysta i suwerenna. Jak to możliwe (wiadomo, że FSB ma swoje macki – finansowe i propagandowe), że nikt, dosłownie NIKT, nie mówi, że jest to zabójstwo, morderstwo.

    Tak jak na początku XX wieku – usuwa się ludzi mądrych i patriotów.

    Cóż…
    Media sprzedane – otumaniają ludzi, nawet nie wiedząc, ze sami są pionkami.
    Pismaki sprzedane – okłamują i są okłamywani w zamian za „karierę” i pusty blichtr.

    Dopóki Polak nie pozna swojej własnej wartości, dopóty będzie manipulowany, sprzedawany, omamiany…

    Mniej TV, mniej gazet, mniej „bo tak powiedzieli”…
    Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s