Wrocław i Białystok protestują przeciwko uwięzieniu i prześladowaniom reżysera Grzegorza Brauna. W obu miastach pikiety 2 sierpnia o godzinie 16:00

Braun_protest Białystok

Prosest w obronie Grzegorza Brauna

W sobotę 2 sierpnia o godz. 16.00 we Wrocławiu przy ul. Świebodzkiej 2 odbędzie się pikieta przed aresztem śledczym, w którym przebywa Grzegorz Braun. W tym samym czasie odbędzie się również protest przed Sądem Apelacyjnym przy ul. Adama Mickiewicza 5 w Białymstoku.

Znany reżyser filmów dokumentalnych został aresztowany 29 lipca. Wcześniej w jego mieszkaniu przeprowadzono rewizję.

Skazanie Brauna dotyczy absurdalnego procesu, ciągnącego się już siódmy rok! Reżyser występuje w nim jako oskarżony o pobicie kilku policjantów. Grzegorz Braun utrzymuje, że jest niewinny i ma na to dowody. Dostępne informacje na temat przebiegu procesu (np. nagrania z sali rozpraw) wyraźnie wskazują na stronniczość sądu oraz rażące nieprawidłowości.

Tylko podczas jednej z ostatnich rozpraw pozbawiono Brauna jego podstawowego prawa do obrony – nie miał możliwości zadania pytań bardzo istotnemu świadkowi. Był nim jeden z oskarżających go byłych policjantów, który za przyzwoleniem sądu opuścił salę rozpraw, bo miał „do podpisania kontrakt za dwa miliony”. Kiedy reżyser zaprotestował wobec tym nieprawidłowościom, najpierw został ukarany grzywną, a potem aresztem.

Środowiska patriotyczne są zgodne, że nękanie Brauna, ma związek z jego bezkompromisową postawą, odwagą w mówieniu niewygodnej dla wielu prawdy i twórczością filmową. Jego dokumenty, takie jak „Towarzysze Generał”, „Poeta pozwany”, „Plusy dodatnie, plusy ujemne” czy „Transformacja. Od Lenina do Putina” są solą w oku dla obecnie panującego systemu. Nie ulega wątpliwości, że Grzegorz Braun został więźniem politycznym III RP.

Jutrzejszą pikietę „STOP prześladowaniom Grzegorza Brauna” organizują środowiska patriotyczne i niepodległościowe, m.in.: Stowarzyszenie Solidarni2010 i Solidarność Walcząca. Na jednym z portali społecznościowych powstał też profil wyrażający solidarność z reżyserem: Popieram Grzegorza Brauna.

Agnieszka Piwar
KSD, Prawy.pl

Aktualności ze strony Solidarni2010: „To jeszcze nie koniec !” – najnowsze wiadomości nt. Grzegorza Brauna

Więcej artykułów nt. zatrzymania Grzegorza Brauna:

Czy nękanie Grzegorza Brauna ma powstrzymać reżysera przed robieniem filmów?

Pełnomocnik Brauna: Policja nie uprzedza nikogo

Czekając na wykonanie wyroku… Kolejna odsłona sprawy Grzegorza Brauna

Braun_wszystkich nas nie zamkniecie

Czytaj również:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/grzegorz-braun/

 

 

Reklamy

Godzina „W”. Zatrzymaj się – oddaj hołd Powstańcom Warszawskim

Godzina W

1 sierpnia 1944 roku rozpoczęło się Powstanie Warszawskie – jedno z najważniejszych wydarzeń współczesnej historii Polski. W 70. rocznicę godziny „W”, 1 sierpnia 2014 o godz. 17.00 w całej Polsce zawyją syreny. Gdziekolwiek będziesz, zatrzymaj się i oddaj cześć Powstańcom, którzy walczyli o naszą wolność! Pokaż, że pamiętasz!

Facebook event: https://www.facebook.com/events/561912697264131/?ref=22

Facebook.com/1944pl

Powstanie Warszawskie nie było klęską – mówi „Halicz”, żołnierz batalionu „Zośka”

Halicz

Żołnierz ma rozkaz, to staje do walki. Nie miałem poczucia klęski po Powstaniu, a bardziej – że trzeba się jeszcze o Polskę bić, że walka się nie skończyła. Po wojnie nigdy nie mówiliśmy, że coś można było zrobić lepiej – z kpt. rez. Henrykiem Kończykowskim „Haliczem”, żołnierzem batalionu „Zośka”, który w Powstaniu Warszawskim przeszedł cały szlak bojowy Zgrupowania „Radosław” od Woli po Czerniaków, rozmawia Jarosław Wróblewski.

Propaganda sowiecka w lipcu 1944 r. namawiała warszawiaków do wybuchu Powstania Warszawskiego. „Ludu Warszawy! Do broni! Niech cała ludność stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców! Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę. Przysyłajcie wiadomości, pokazujcie drogi. Milion ludności Warszawy niech stanie się milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność” – apelowała Radiostacja im. Tadeusza Kościuszki, wspierana przez Radio Moskwa.

Tak, i to podgrzewało atmosferę. Pamiętam nawet ten charakterystyczny ochrypły głos spikera Radia Moskwa. Nas skoszarowano już dwa dni przed Powstaniem i wiedzieliśmy, że już nie będzie odwrotu. Czekaliśmy tylko na termin. 1 sierpnia ok. godziny 12–13 przyszedł rozkaz. My mieliśmy broń dla całego plutonu i mieliśmy ją przewieźć z Ochoty na Wolę, gdzie zaczęliśmy walkę. Jakby nie było rozkazu, to Powstanie by i tak wybuchło. Nasz batalion „Zośka” miał zapas broni i amunicji.

Pana dowódca „Andrzej Morro” mówił wam przed Powstaniem, że nadchodzi wasz czas, że jesteście gotowi.

Tak, my byliśmy dobrze szkoleni i przygotowani do tej walki. Wiedzieliśmy wszyscy, że Powstanie nie mogło już nie wybuchnąć.

Wierzyliście, że Rosjanie pomogą walczącej Warszawie?

Tak właśnie wszystko sobie wyobrażaliśmy, choć wyszło inaczej. Jak szliśmy kilka dni przed Powstaniem do Warszawy z bazy leśnej w Puszczy Białej, to szliśmy już po pasie ziemi niczyjej. Niemców już tam nie było, a Rosjanie jeszcze nie przyszli. U nas, na bazie, mieliśmy dwóch woźniców – rosyjskich żołnierzy. Powiedzieliśmy im, że nie możemy ich zabrać do Warszawy, więc dostali pieniądze, żeby mogli przetrwać do czasu przyjścia Rosjan. A oni w płacz – że do Rosjan nie chcą. Nie mogłem tego zrozumieć. Mówiłem: „To wasi przyjdą”. A oni nie, jednak nie chcieli do swoich. Później, po „wyzwoleniu”, gdy aresztowało mnie NKWD, zrozumiałem ich reakcję.

Jak wyglądałaby Warszawa bez Powstania?

Byłoby jeszcze gorzej. Po pierwsze, Niemcy by nie popuścili. Wzięliby odwet, bo przed Powstaniem wywiesili obwieszczenia, aby 100 tys. osób zgłosiło się do budowy fortyfikacji. Nie przyszedł chyba nikt. Oni nie mogliby nam tego darować, takiego buntu. Ukaraliby za to boleśnie miasto. Po drugie, Niemcy z Warszawy zrobiliby duży punkt oporu przeciwko Rosjanom, którzy by to wykorzystali propagandowo – że Armia Krajowa współpracowała z Niemcami przeciwko nim. Rosjanie zrobiliby z Polski jeden obóz, masowo aresztując żołnierzy podziemia. Powstanie musiało wybuchnąć – nie było innego wyboru. To była nasza jedyna szansa na niepodległość.

Czy po wojnie z kolegami krytykowaliście Powstanie Warszawskie?

Nie. Mówiliśmy, że to czy tamto można było zrobić lepiej, ale uważaliśmy, że słusznie wybuchło. Nie mieliśmy poczucia klęski, kapitulację traktowaliśmy jak przegraną bitwę.

Warszawa pokazała w Powstaniu Warszawskim swój honor, niezłomność.

I to, że nie mogła zrobić już nic więcej. Stanęła na wysokości zadania.

Po wojnie trudno było zachować pamięć o poległych w Powstaniu kolegach i koleżankach z „Zośki”?

Dbaliśmy o ich godny pochówek. Proszę sobie wyobrazić, że na cmentarzu Wojskowym na Powązkach po wojnie komuniści ustawili zwyżkę i postawili na niej karabin maszynowy. Kto wchodził na cmentarz w rocznicę 1 sierpnia – był obserwowany. Oni nie chcieli, abyśmy stawiali groby kolegom.

Wy jednak byliście w tym zdeterminowani. Dlatego mamy dziś przejmującą kwaterę brzozowych krzyży zośkowców.

Tak, bardzo nam na tym zależało. Mieliśmy bardzo dobre relacje ze sobą.

Blisko 40 osób spośród was aresztowano, chciano wasze środowisko zniszczyć?

Była taka metoda UB po wojnie, gdy za drugą konspirację aresztowano kolegów, że np. aresztowano dwóch, ale jednego szybko wypuszczano. Dlaczego? Aby między nami wywołać nieufność. Tak przecież Gomułka postąpił z Pawłem Jasienicą od mjr. „Łupaszki”. Jasienicę aresztowano i szybko wypuszczono i Gomułka powiedział niedwuznacznie w przemówieniu, że Jasienica nadał im miejsce pobytu „Łupaszki”, że go wydał. To nie była prawda. Chodziło o to, aby skłócić środowisko, rozbić je wewnętrznie. My – choć nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy – byliśmy groźni dla władzy.

Jak Pan patrzy po latach na Powstanie Warszawskie?

Ono musiało wybuchnąć i według mnie nie było wcale klęską. Przeciwko nam była szkolona na poligonach niemiecka armia, która przewyższała nas sprzętowo. A na przyczółku czerniakowskim, choć stanęły przeciwko nam do walki całe dywizje niemieckie, to przez 10 dni dawaliśmy im radę. Oni nie mogli użyć tam lotnictwa ani czołgów. W takiej normalnej walce nie dawali nam rady. Nam zabrakło później amunicji.

Kiedy Pan uświadomił sobie, że to koniec, że nie wygracie?

Jak zobaczyłem desant i berlingowców, którzy przypłynęli z Pragi. Oni mieli nas tak dużą liczbą wesprzeć, a nie byli przygotowani do takiej walki. Z 3200 żołnierzy poległo 2700. To było jak zbrodnia, wysłano ich do pomocy nam, stawiając już na nich krzyżyk.

Henryk Kończykowski_Halicz

Poszedłby Pan do Powstania, gdyby jeszcze raz dano Panu wybór?

Tak, przecież jak żołnierz ma rozkaz, to staje do walki. Nie miałem poczucia klęski po Powstaniu, a bardziej – że trzeba się jeszcze o Polskę bić, że walka się nie skończyła. Tak nam mówił „Radosław”, więc my się zaczęliśmy spotykać i gromadzić broń. Nie rozpamiętywaliśmy przegranej.

Niezalezna.pl

Życie Henryka Kończykowskiego „Halicza” zostało opisane w książce pt. „Zośkowiec” wydanej przez wydawnictwo Fronda.

Zośkowiec

Mały pakt Stalin–Hitler

AK

Od lat jestem zwolennikiem tezy, że powstańcy warszawscy padli ofiarą swoistego porozumienia między Stalinem a Hitlerem z początku sierpnia 1944 roku.

Próby porozumiewania się sił politycznych w Niemczech z aliantami trwały już od miesięcy. Najbardziej znaną był lipcowy zamach na Hitlera, którego najważniejszym skutkiem miało być zawarcie rozejmu z Zachodem i przerzucenie wojsk na Wschód. Ostatnie, co mógł zrobić oszalały po nieudanym zamachu Hitler, to tolerować rozmowy z Zachodem. Zaczął przygotowywać kontruderzenie, które omal zatrzymało aliancką ofensywę. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja na Wschodzie. Hitler jeszcze trzy lata wcześniej był sojusznikiem Stalina. Po latach walk o nowym sojuszu już nie mogło być mowy. Jednak okazało się, że można nawet bez negocjacji osiągać wspólne cele polityczne. Stalin zatrzymał front, dając szanse Hitlerowi na rozprawę z Zachodem, w tym z Powstaniem Warszawskim. To zmieniło układ sił. Zamiast z resztką uciekających niemieckich dywizji powstańcy musieli się zderzyć z całą potęgą Wehrmachtu. Tego jednak pod koniec lipca nikt nie mógł wiedzieć.

To właśnie, a nie brak realizmu dowódców, było przyczyną klęski Powstania. Warto o tym pamiętać, gdy ocenia się tamten czyn zbrojny.

Tomasz Sakiewicz

Niezalezna.pl