a9

Kontynuacja artykułu: Medycyna naturalna. Z czym to się je – i dlaczego? (1)

Tak więc związek pomiędzy chorobami a żywnością znany jest od dawna i naukowo potwierdzony w ostatnich dekadach. Okazało się, że to dr Antoine Bechamp miał rację, a nie szeroko nagłaśniany L. Pasteur. Jednak masowa dezinformacja przemysłu wymazała te osiągnięcia z życia codziennego. Dlaczego nie ma o tym powszechnej wiedzy? Ponieważ istnieje monopol na prace naukowe, wprowadzony przez przemysł farmakologiczny, czyli przez banksterów.

Ustanowiono monopol pewnych firm wydawniczych, w medycynie na przykład jest to Elsevier, a w Polsce jego „córka” – Urban & Partner. Elsevier dysponuje 7000 tytułami i zatrudnia 35 000 ludzi. Wiadomo, że o druku danej pracy, lub nie, decyduje dział marketingu, a nie jakość pracy (!). W celu ułatwienia sobie życia i obniżenia kosztów, przemysł wprowadził punktacje swoich wydawnictw. Te bardziej „prestiżowe” posiadają większą liczbę punktów, a te „mniej ważne”, czyli pochodzące z kondominiów, mniejszą liczbę punktów. Stąd marzeniem autora jest opublikowanie pracy w czasopiśmie z dużym IF.

Ten IF, czyli punkty – są po prostu sposobem na biały wywiad. Po co kogoś śledzić i zastanawiać się, co bada, kiedy poprzez system punktów sam donosi swoje prace. Podobnie jest z patentowaniem prac. W ten prosty sposób przemysł nie pozwala na rozwój konkurencji. Łatwiej bowiem kupić jakiś patent i schować go do szuflady, aniżeli przestawiać produkcję, jak się posiada monopol.

Jakie są skutki takiej działalności urzędników? Jednym z najbardziej widocznych jest systematyczne „wycofywanie” prac uprzednio wydrukowanych przez te prestiżowe czasopisma, zwane naukowymi. W pierwszej dekadzie XXI wieku nastąpił  lawinowy wprost wzrost szybkiego wycofywania takich nieuczciwych prac medycznych, aż o 1900%, chociaż całkowita liczba publikacji wzrosła tylko o 44%. Wiadomo, liczba czasopism, a wiec i stron druku, specjalnie się nie zmienia. Zdecydowana większość prac została usunięta z powodu celowego fałszowania wyników. I co ciekawsze, zdecydowana większość tych usuniętych prac, była publikowana w czasopismach z „recenzentami” i to nierzadko dwoma. Obala to całkowicie mit, jakoby recenzowane czasopisma były czymś lepszym. Tylko miernoty się w ten sposób dowartościowują.

Drugim istotnym problemem w medycynie jest wprowadzanie na siłę rozmaitego rodzaju procedur przez osoby zupełnie niekompetentne a zajmujące stołki na stanowiskach administracyjnych. Ostatni raport Mayo Clinic Proceedings z sierpnia 2013 roku podał, że aż od 40% do 78% badań i zabiegów medycznych, jakie otrzymują chorzy, nie tylko im nie pomaga, ale wręcz szkodzi! To nie tylko naraża budżety chorych z powodu marnotrawstwa funduszy, ale podważa całkowicie sens działania lekarzy. Konsekwencją tego są rozmaitego rodzaju hochsztaplerstwa i pseudomedyczne działania. Wyraźnie widoczne jest to na przykładzie USA. Stany Zjednoczone wdają więcej na tak zwaną opiekę zdrowotną, aniżeli 10 następnych krajów łącznie [Japonia, Niemcy, Francja, Chiny, Wielka Brytania, Włochy, Kanada, Brazylia, Hiszpania i Australia]. Jak obliczono, 30% tej kwoty jest marnowane. Stanowi to aż 750 miliardów dolarów rocznie. Na tę kwotę składają się nie tylko niepotrzebne a szkodliwe procedury, ale również koszty obsługi urzędniczej, która rozrasta do niewiarygodnych rozmiarów.

W Polsce jest całkowity brak kontroli nad ponad 65 miliardami złotych NFZ. Fundusz ten powstał z powodu konieczności zatrudnienia, jak wieść gminna niesie, całej masy pracowników byłych partii, rozwiązanych po 1990 roku.

Przymus płacenia nowego podatku pod pretekstem ochrony zdrowia, służy właśnie przerzucaniu pieniędzy podatnika do prywatnych kieszeni. Najlepszym tego dowodem była afera z agentem Tomkiem i naiwną 40-latką. Sprawa ta pokazała, że prywatyzacja służby zdrowia przez duże koncerny zagraniczne jest faktem. Kilka lat po aferze liczba sprywatyzowanych szpitali wzrosła lawinowo. A przecież wszyscy mądrzy politycy zaprzeczali nawet chęci prywatyzacji służby zdrowia.

Co to wszystko ma wspólnego z homeopatią? Ano ma. Ostatnio bowiem prezes Naczelnej Izby Lekarskiej zakwestionował wprowadzenie homeopatii jako przedmiotu na studiach medycznych we Wrocławiu. Argumentował przy tym zupełnie infantylnie, że aktualna wiedza medyczna nie jest w stanie potwierdzić terapeutycznej skuteczności stosowania homeopatii oraz że „prowadzenie na wyższej uczelni medycznej zajęć z metod postępowania, których skuteczność nie jest potwierdzona rzetelnymi i wiarygodnymi dowodami naukowymi jest nieporozumieniem”.

Otóż całe to pismo jest jednym wielkim nieporozumieniem, szczególnie w świetle przytoczonych powyżej faktów. Zresztą nie pierwszym podpisanym przez dr. Macieja Hamankiewicza. Po pierwsze, samo zlikwidowanie piśmiennictwa naukowego i oddanie go w ręce wydawnictw przemysłowych dokonało się za zgodą i bez sprzeciwu Naczelnej Rady Lekarskiej. Czyli Rada sama pozbawiła się możliwości kontroli produktów, które lekarze mają przepisywać chorym, czyli obecnie: sprzedawać. Rada sama zgodziła się na wprowadzanie procedur przez urzędników, kiedy to jeszcze do niedawna lekarz odpowiadał za leczenie chorego, dostosowując metodę do pacjenta, a nie odwrotnie, jak jest obecnie. To przecież FBI wykrywa korupcję wśród urzędników zdrowia [nie nazwę ich lekarzami], a nie Rada. Po trzecie p. Prezes wykazał się nieznajomością historii medycyny, ponieważ już dawno udowodniono, że w pewnych chorobach działania zarówno homeopatyczne, jak i osteopatia, mają lepsze rezultaty w leczeniu, aniżeli tzw. medycyna przemysłowa. Przykładem niech będzie epidemia cholery w Stanach Zjednoczonych w 1871 roku. Lekarze uniwersyteccy, stosując „naukową metodę” zaniechaną w Europie 100 lat wcześniej, czyli puszczanie krwi, mieli śmiertelność ponad 70%, a lekarze homeopaci, stosując swoje metody „nienaukowe”, mieli śmiertelność rzędu 3-5%.

Jeżeli to nie jest dowód naukowy, to co nim jest wg dr. Hamankiewicza? Oczywiście, zyski koncernów były zdecydowanie niższe…

Wypada także podkreślić, że Naczelna Rada Lekarska ani razu nie zabrała głosu w stosowaniu takich bezprzykładnie fałszywych metod, jak np. szczepień przeciwko grypie, czy stosowanie rzekomego leku na grupę, zwanego Tamiflu. Lek ten kupiły rządy ponad 80 państw, rzekomo jako panaceum na grypę, najpierw ptasią, a potem świńską. Preparat ten zalecała nawet WHO OD 21 SIERPNIA 2009 ROKU wszystkim chorym na AH1N1. Było to bardo dziwne, ponieważ grypa AH1N1 była znana lekarzom od 1976 roku, kiedy to wirus ten pojawił się obok tajnego ośrodka badań broni biologicznej w Forcie D. Od lat 1990-tych preparat był zalecany do leczenia ptasiej grypy, a od 2009 do leczenia świńskiej, czyli tej samej AH1N1. Nie słyszałem o żadnym ostrzeżeniu Naczelnej Rady Lekarskiej, że jest to wielkie naciąganie funduszy zdrowia. A nawet p. Premier zalecał publicznie ten preparat. A badania wykazały bezsprzecznie, że Tamiflu nie działa ani na AH1N, czyli na świńską, ani na H5N1, czyli ptasią grypę. Na ten lek wydano ogromne kwoty, prezydent Bush na przykład, wyłudził od kongresu aż 7.1 miliarda dolarów. Pan generał R, będąc uprzednio właścicielem akcji firmy produkującej ten lek, po przejściu do Ministerstwa Obrony, zakupił aż 2 miliony dawek. Mała Szwajcaria zakupiła ponad 2 miliony dawek, Kanada 5,4 miliona, Włochy 6 milionów, Wielka Brytania wydała ponad 700 milionów dolarów na 14.6 mln dawek.

Prezydent Tusk podał w 2009 roku, że polskie zapasy starczą dla 2 milionów osób. Koszt jednego opakowania wynosił ponad 200 złotych. Proszę samemu pomnożyć, jakie to kwoty wyciekły z budżetu, pod pretekstem opieki zdrowotnej. Naczelna Rada Lekarska ani słowem o tym się nie zająknęła. A przecież powinna była zaprotestować przeciwko stosowaniu nienaukowych metod, tym bardziej, że niepotwierdzonych badaniami. Ciekawe, nieprawdaż? Dlaczego tego nie zrobiła przez ostatnie 5 lat? Po wpisaniu natomiast do wyszukiwarki pojęcia Tamiflu i grypa, znajdziecie Szanowni Czytelnicy całą masę wypowiedzi tzw. ekspertów gazetowych, jaki to dobry lek!

Takich przykładów można mnożyć. Na przykład leczenie tzw. nadmiaru cholesterolu statynami, co jest niezwykle szkodliwe dla chorego i naukowo zupełnie bez sensu. Wprowadzenie stentów, jako metody leczenia zwężeń naczyń wieńcowych, co jest sprzeczne z całą dotychczasową wiedzą anatomiczną, fizjologiczną i prawami fizyki. Zamiast leczyć chorych Strophantyną G, co było prowadzone w Polsce jeszcze na początku lat 80. ubiegłego wieku, to obecnie proponuje się im zabieg operacyjny. Śmiertelność przy leczeniu operacyjnym wynosi ok. 47%, a przy leczeniu zachowawczym 3-4%.

Ale wg Naczelnej Rady Lekarskiej naukowe jest operowanie, a nie podawanie strophantyny G. Czyli punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Musisz się Szanowny Czytelniku sam zastanowić nad mechanizmami takich działań. Dodatkowo wymaga podkreślenia fakt, że eufemizm „Naczelna Rada Lekarska” jest bez pokrycia, ponieważ na stronie internetowej Rady nie ma żadnych sprawozdań, że Rada kiedykolwiek dyskutowała nad homeopatią czy jakimkolwiek innym problemem podanym powyżej. To tylko nasz młodszy PT Kolega dr Hamankiewicz, podpisując się w imieniu Rady, nagłaśnia swoje istnienie. Podobna sytuacja wystąpiła przed rokiem, kiedy to wystosowywał on listy do ministerstwa w sprawie przymusowego szczepienia personelu służby zdrowia przeciwko grypie. I to nagłośnienie było dokładnie odwrotne do obowiązującej wiedzy medycznej. Ale w owym okresie nie przeszkadzało kol. Hamankiewiczowi głoszenie nienaukowych metod? Czyżby Rada została zredukowana do jednej osoby?

Żadna z Izb Lekarskich nie potwierdza bowiem, by kiedykolwiek upoważniała dr Hamankiewicza do jej zastępowania i występowania publicznie w jej imieniu. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że już w latach 90. ubiegłego wieku podstawy homeopatii były prowadzone na Wydziale Farmacji Akademii Medycznej w Gdańsku. I nie przeszkadzało to ani Okręgowej Izbie Lekarskiej, ani Naczelnej. Dziwne. Musisz sobie sam, PT Czytelniku, wyjaśnić te zmiany. Musisz sobie sam wytłumaczyć również to dziwne postępowanie owego Pana.

PS. Absolutnie nie jestem zwolennikiem homeopatii. Za mało na ten temat wiem. Ale lepiej, by niedouczeni absolwenci uczelni medycznych używali przysłowiowej wody święconej, aniżeli narażali ludzi na utratę zdrowia. W USA ponad 16 000 chorych umiera z powodu brania antybiotyków. Z powodu przedawkowania narkotyków – tylko 2 000. Z powodu brania sprzedawanych na recepty środków przeciwbólowych umiera kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jakim cudem do 1990 roku paracetamol był zabroniony dla dzieci, a obecnie można go kupować w kiosku bez recepty – właśnie dla dzieci. Żadnych prac naukowych wyjaśniających ten stan rzeczy nie ma. Jakie naukowe prace zezwalają na podawanie dzieciom 16 szczepionek zawierających aluminium w dawce powyżej 25 mcg [łącznie ponad 200], kiedy to wiadomo od 40 lat, że aluminium uszkadza układ nerwowy i powoduje demencje. Wg dr Hamankiewicza jest to naukowe uszkadzanie?

Dr Jerzy Jaśkowski SFMRM

Kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl lub jjaskow@wp.pl

PrisonPlanet.pl

jj

Zlikwidowanie piśmiennictwa naukowego i oddanie go w ręce wydawnictw przemysłowych dokonało się za zgodą i bez sprzeciwu Naczelnej Rady Lekarskiej. Czyli Rada sama pozbawiła się możliwości kontroli produktów, które lekarze mają przepisywać chorym.

Ostatni raport Mayo Clinic Proceedings z sierpnia 2013 roku podał, że aż od 40% do 78% badań i zabiegów medycznych, jakie otrzymują chorzy, nie tylko im nie pomaga, ale wręcz szkodzi!

W USA ponad 16 000 chorych umiera z powodu brania antybiotyków.

Z powodu brania sprzedawanych na recepty środków przeciwbólowych umiera kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Do 1990 roku paracetamol był zabroniony dla dzieci, a obecnie można go kupować w kiosku bez recepty – właśnie dla dzieci.

Jakie naukowe prace zezwalają na podawanie dzieciom 16 szczepionek zawierających aluminium w dawce powyżej 25 mcg (łącznie ponad 200)? – kiedy to wiadomo od 40 lat, że aluminium uszkadza układ nerwowy i powoduje demencje.

Głośny wykład doktora Jerzego Jaśkowskiego dla PrisonPlanet.pl :

Reklamy

2 thoughts on “Medycyna naturalna. Z czym to się je – i dlaczego? (2) – dr Jerzy Jaśkowski

  1. Jestem w trakcie oglądania filmu i dr Jaśkowski mówi, że szczepionka przeciw WZW B została wprowadzona w Polsce dopiero w 2000 roku (za pierwszym razem), a później, że w 2006-2007 (wypowiedź chwilę później)? Coś mnie ruszyło i sprawdziłam dane jakie widnieją na stronie rządowej http://szczepienia.pzh.gov.pl/main.php?p=4&c=494 i tam jest napisane, że szczepienia, które objęły noworodki i niemowlęta były już od 1996 roku. Zgodnie z zaprezentowanym wykresem w wywiadzie jest widoczna tendencja spadkowa, owszem obejmuje ona rok 1996 od którego szczepienia są stosowane masowo nie mniej jednak ta rozbieżność w informacjach mocno mnie zaniepokoiła. Panie doktorze?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s