Ukraińskie pole bitwy – kompleksowe podsumowanie

f84d37d50eef313de610489758ca5a6a

[Zamach stanu/zbrojne przejęcie władzy na Ukrainie oczami rosyjskiego inteligenta. Co prawda poraża kolonialna mentalność autora, ale jego analiza zawiera wiele ważkich informacji, których z dezinformacyjnych mediów na pewno się nie dowiecie – i to właśnie dla tych informacji warto zapoznać się z tym tekstem. – TAW].

Wszechstronna analiza zamachu stanu na Ukrainie z lutego 2014, z punktu widzenia rosyjskiego naukowca. Andrej Fursow przedstawia interesy i powiązania głównych ukraińskich graczy – oligarchicznych klanów, których wielu przywódców ma podwójne obywatelstwo – wraz z mało znanymi, szokującymi szczegółami. Ujawnia rażącą hipokryzję i podwójne standardy zachodnich sponsorów zamachu i ich rosyjskich/ukraińskich „zdrajców z piątej kolumny”. Zamach i udane przyłączenie przez Rosję Krymu postrzega jako ważne wydarzenia, zmieniające stan toczącej się gry, gdzie powojenne zachodnie machinacje, którym przewodzi USA, zmierzają do podporządkowania Rosji ich własnym planom. Fursow sugeruje również, jak Rosja powinna reagować.

Tak czy owak – obowiązkowy materiał dla ludzi Zachodu, którzy powinni rozumieć, co naprawdę dzieje się zarówno na Ukrainie, jak i w szerszym aspekcie, w kwestii anglo-amerykańsko-NATOwskiego pędu do globalizacji, na czym Fursow również się skupia.

Transkrypt wykładu

[Dla ułatwienia dla tych, którzy zechcą obejrzeć wideo, pomagając sobie poniższym tłumaczeniem transkryptu, dodaliśmy trochę znaczników czasowych – PRACowniA]

Wprowadzenie

Po pierwsze, chciałbym powiedzieć, że czasami przyjemne jest być w błędzie. Nie miałem racji. Na początku lutego dyskutowaliśmy z moją koleżanką, Eleną Ponomariewą, o tym, czy uda się nam przyłączyć Krym. Byłem pesymistą i szansę na to oceniłem na 10%. Nie uda się, bo Zachód będzie reagować agresywnie, a nasze władze nie mają dość odwagi. Elena powiedziała, że przeciwnie, daje nam 90% szans na to, że przyłączymy Krym i 10% szans, że się to nie stanie. Okazało się, że ona miała rację, a ja się myliłem.

Bez wątpienia ponowne zjednoczenie z Krymem jest bardzo ważnym i znaczącym wydarzeniem. W udzielonym niedawno wywiadzie telewizyjnym powiedziałem, że jest to naprawdę koniec haniebnej epoki, która rozpoczęła się na Malcie 2-3 grudnia 1989 roku, kiedy Gorbaczow przekazał Bushowi absolutnie wszystko, nawet to, o co go nie proszono. Czytaj dalej „Ukraińskie pole bitwy – kompleksowe podsumowanie”

Ukraina – żółte dziennikarstwo. O czym nie mówią główne polskojęzyczne dezinformatory (1) – dr Jerzy Jaśkowski

ukraine-flag

Od grudnia ubiegłego roku jesteśmy zasypywani informacjami o tym, co dzieje się na Ukrainie. Przypomnę, że państwo to powstało dopiero po decyzjach z 1991/4 roku, za biurkami lub, jak kto woli, stolikami osób trzymających władzę. Granice jego wytyczono, podobnie jak w XIX wieku państw – kolonii afrykańskich. Czyli jest to całkowicie sztuczny twór z mozaiką ludności z całego świata. W ostatnim czasie pojawiła się na tych terenach, dawniej zwanych Podolem, Wołyniem, Dzikimi Polami, czy po prostu województwami państwa polskiego, cała masa ludzi zupełnie nie związanych z tymi ziemiami.

Jak wykazałem w poprzednich artykułach, na obecne 45 milionów mieszkańców Ukrainy od 35 do 40 milionów to ludność, która pojawiła się tam po II wojnie światowej. Poprzednich mieszkańców albo wymordowano albo zmuszono do deportacji, czy to karnych, czy ekonomicznych. Po moich wcześniejszych publikacjach na temat „Ukrainy” i o braku jakichkolwiek podstaw do uznania istnienia jakiegoś narodu ukraińskiego, otrzymałem dodatkowe informacje, potwierdzające moje wnioski. Informacje te dotyczą struktury języka używanego w różnych częściach tych ziem.(1) Obecny temat stał się modny i dlatego każdy z tzw. polityków, będących marionetkami ludzi trzymających władzę, stara się dorzucić swoje trzy grosze w kwestii tego, co się tam dzieje. Proszę zauważyć, że żółte dziennikarstwo sprowadza się do tego, że kolejni zabierający głos dyskutanci usiłują wyjaśnić, co poprzednik miał na myśli. A to raz powołują się na słowa, rzekomo wypowiedziane przez prezydenta Putina, a to na słowa prezydenta Obamy. Co prawda trudno sobie wyobrazić, aby prezydent państwa 100- czy 300-milionowego zabierał głos w rozmaitych detalach, ale dla gazet jest to doskonały sposób na sianie dezinformacji. Czytaj dalej „Ukraina – żółte dziennikarstwo. O czym nie mówią główne polskojęzyczne dezinformatory (1) – dr Jerzy Jaśkowski”